“Obyś żył w ciekawych czasach”

“Obyś żył w ciekawych czasach”

…mówi znana Chińska klątwa.

Wyraża ona głęboko zakorzenione w Chińczykach przekonanie – oparte zapewne na ich bolesnych doświadczeniach historycznych – że zmiana (która sprawia, że czasy są ciekawe) niesie ze sobą nie tylko szansę na poprawę, ale i poważne ryzyko, że sprawy mogą ułożyć się niekoniecznie po naszej myśli.

Takie myślenie powinno być nam, Polakom, bliskie, bo i nasza historia pełna była zwrotów które nie zawsze okazywały się dla nas korzystne. Od wieków byliśmy, jak określił to brytyjski historyk Norman Davies, “bożym igrzyskiem”, areną na której rozgrywały się wielkie procesy historyczne i geopolityczne. Nieustająca zmiana była, jest i będzie jedynym stałym i przewidywalnym elementem naszej polskiej rzeczywistości. Historyczne wydarzenia przynoszą ze sobą rozmaite szanse i ryzyka. W przeszłości niektóre z nich potrafiliśmy wykorzystać medalowo, ale było również wiele zmian, które oceniliśmy błędnie. Nie przygotowaliśmy się do nich odpowiednio, zignorowaliśmy je lub zbagatelizowaliśmy, a one – w wyniku naszych zaniechań, braku wizji, rozsądku lub odwagi – spowodowały wiele strat i długotrwałych problemów.

Jednak to nie w przeszłości, lecz dzisiaj, określenie „żyjemy w ciekawych czasach” jest bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej. W Polsce i na całym świecie zmiana nabrała niespotykanego dotąd tempa i wciąż przyspiesza, otwierając przed nami nowe szanse i możliwości, ale jednocześnie narażając nas na poważne ryzyka. Dopiero czas pokaże, która zmiana okaże się dobra, a która nie. W ogromnej mierze zależy to od nas samych i od naszej umiejętności dostrzeżenia oraz wykorzystania otwierających się przed nami możliwości. Na zagrożenia też musimy reagować z odpowiednią szybkością i we właściwy sposób.

Polskie atuty

Po stronie szans i naszych mocnych stron mamy dużo powodów do optymizmu, dumy i zadowolenia. Przez ostatnich 28 lat zbudowaliśmy od podstaw solidną gospodarkę wolnorynkową, opartą na prężnym sektorze prywatnym. Młodą ale całkiem dobrze funkcjonującą demokrację, partnerskie układy z naszymi sąsiadami, członkostwo w Unii Europejskiej i w NATO oraz odpowiednią dla naszej wielkości pozycję międzynarodową. Na rynku światowym Polacy okazali się być bardzo utalentowanym narodem – a przynajmniej narodem w którym rodzi się wiele utalentowanych jednostek. W związku z czym nie mamy powodów do wstydu w konkurencji z liderami “dojrzałego” Zachodu.

Prawie we wszystkim do czego się zabierzemy potrafimy odnosić sukcesy na skalę międzynarodową, a nasza pomysłowość i etyka pracy są na świecie (a na pewno w Wielkiej Brytanii) niezwykle cenione i stawiane za wzór do naśladowania.

Dobra marka

To wynik dobrego systemu szkolnictwa, a przede wszystkim naszej kreatywności, entuzjazmu, odwagi i wytrwałości, które cechują zarówno prywatnych przedsiębiorców, jak i zatrudnianych przez nich pracowników. Cechy te są elementami naszej narodowej marki i swoistej “unikalnej przewagi konkurencyjnej”. Jednak jak to często bywa, mogą się również okazać mieczem obosiecznym i ograniczyć możliwość dalszego rozwoju naszych przedsiębiorstw. Dlaczego? Każda szansa stanowi też zagrożenie, jeśli nie zostanie we właściwy sposób wykorzystana. W opisanym powyżej przypadku ryzyko związane jest z możliwością i umiejętnością wykorzystania naszego ogromnego kapitału ludzkiego dla dalszego budowania nowoczesnej i konkurencyjnej gospodarki oraz tworzenia dla naszych pracowników satysfakcjonujących warunków pracy, rozwoju ich ambicji i umiejętności. Nie powinniśmy też zapominać, że uczestniczymy w globalnej konkurencji.

Gdzie znikają polscy pracownicy?

Na Zachodzie brakuje utalentowanych i dobrze wykształconych pracowników, szczególnie w sektorze IT i nowych technologii. To sprawiło, że wiele krajów – włączając w to, do czasu nieszczęsnego strzału we własną stopę w postaci Brexitu, Wielką Brytanię – szeroko otworzyło przed pracownikami z Polski swoje wrota, z sukcesem przyciągając ogromne rzesze zarówno ludzi nisko wykwalifikowanych, jak i naszych najbardziej utalentowanych specjalistów. Zniknięcie z rodzimego rynku pracy ogromnej grupy było pierwszym z czynników tworzącego się w Polsce nowego układu sił pomiędzy pracodawcami i pracownikami, czyli tak zwanego “rynku pracownika”. Czynnikiem kolejnym, który nabrał znacznego przyspieszenia w ciągu ostatnich kilku lat, jest agresywne wchodzenie coraz większej liczby zachodnich korporacji do Polski w celu otwierania centrów obsługi biznesowej, a w przypadku firm technologicznych również centrów R&D i centrów deweloperskich.

Bogate zagraniczne koncerny to bardzo trudny przeciwnik, konkurujący nie tylko o zlecenia, które wcześniej wpadały w ręce polskich firm, ale również z wielką skutecznością rekrutujący naszych najlepszych specjalistów.

Jest to sytuacja trudna, acz w pełni zrozumiała. Odważni i ambitni pracownicy szukają nie tylko wysokich wynagrodzeń oferowanych przez zagraniczne przedsiębiorstwa, lecz również możliwości rozwoju zawodowego i pracy nad ekscytującymi, ciekawymi projektami, poznawania najnowszych trendów i technologii. Powoduje to, że coraz trudniej jest znaleźć zarówno krajowych odbiorców, jak i pracowników, a koszty płacowe stale się zwiększają. Co gorsza, jest to trend długotrwały, który będzie się utrzymywał i zdecydowanie nasilał w kolejnych latach.

Globalny pojedynek

Na taki stan rzeczy możemy się zżymać, ignorować go i starać się przeczekać, robiąc to, co dotychczas, nie dostrzegając, że zmierzamy w kierunku przepaści. Można też podejść do niego racjonalnie i zaakceptować to, że pewien etap rozwoju polskiej gospodarki się zakończył i że nadszedł teraz czas szukania nowych dróg. Chcąc zwyciężyć w globalnej grze konkurencyjnej musimy rozumieć i odważnie wykorzystywać nasze naturalne przewagi konkurencyjne oraz otworzyć się na nowe możliwości. A tych jest wiele, jeśli tylko przyjmiemy szerszą perspektywę i spojrzymy dalej, poza granice naszego kraju. Bo skoro globalni konkurenci osaczają nas, wywierają presję i zmniejszają możliwości poruszania się na naszym własnym podwórku, my powinniśmy zrobić to samo i wyzwać ich na pojedynek na ich własnym terenie. Może to okazać się dla nich niemałym szokiem, a nam na pewno przyniesie ogromną korzyść.

Odwaga się opłaca

Doskonałym przykładem są polskie firmy, które z pomocą InWay postanowiły działać na rynku brytyjskim. Ich doświadczenie pokazuje, że wyjście ze strefy komfortu się opłaca. Nie tylko z powodzeniem konkurują z lokalnymi przedsiębiorstwami, ale – oferując doskonałą jakość produktów i usług za rozsądną cenę – wywierają niemałą presję na lokalnych konkurentów. Brytyjscy klienci są zachwyceni poziomem i solidnością naszych usług i produktów, a odważne polskie firmy zyskują cenne doświadczenia na międzynarodowym rynku. Pracując bezpośrednio z zagranicznymi klientami zarabiają znacznie więcej, niż w sytuacji, gdy ograniczają się do roli podwykonawców. Polscy specjaliści zaś dzięki temu z wyprzedzeniem poznają trendy, metody i technologie obowiązujące w gospodarce światowej zanim pojawią się one nad Wisłą kilka miesięcy, a może nawet lat później. Budują również cenną sieć relacji na rynku globalnym, która w perspektywie przynosi możliwości nawiązania współpracy z ciekawymi partnerami – również przy kolejnych projektach, które pojawią się w przyszłości.

Dużo wyższe marże z bezpośredniej sprzedaży zagranicznej pozwalają polskim firmom opłacić najlepszych pracowników, których ambicje i potrzeby rozwoju zostają zaspokojone poprzez pracę nad ciekawymi i wybiegającymi w przyszłość projektami, wykonywanymi na potrzeby klientów w Wielkiej Brytanii.

Druga strona medalu

Te i inne czynniki sprawiają, że polskie firmy działające aktywnie w Wielkiej Brytanii rozwijają się szybciej i odnoszą większe sukcesy, niż przedsiębiorstwa ograniczające się do naszego podwórka, a co równie ważne – są bardziej niezależne od wahań lokalnej koniunktury. Są one również w stanie szybciej dostosowywać się do zmian w gospodarce światowej, zauważać otwierające się w niej nowe szanse i możliwości, tworzyć bardziej innowacyjne produkty i stale zwiększać swoją przewagę konkurencyjną.

Przyszłość wygląda dla nich ciekawie, ale w zdecydowanie pozytywnym znaczeniu tego słowa. Chińska klątwa traci moc i zamienia się w błogosławieństwo, a wszystko dzięki umiejętnie rozpoznanej szansie, będącej drugą stroną medalu niekorzystnej na pozór sytuacji.

Szansa ta otwiera się także przed Tobą. Nie wahaj się i nie zwlekaj. Skontaktuj się z nami już dziś, aby dowiedzieć się w jaki sposób możesz ją wykorzystać dla dalszego rozwoju i sukcesu Twojej firmy. Nie masz nic do stracenia, wiele do wygrania, a może się to okazać łatwiejsze niż przypuszczasz.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Rafał Góralski

Pomóż nam wspierać polskie firmy i udostępnij (dziękujemy!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *